Twoi klienci nie kupują produktów. Kupują role do odegrania. Czym jest lifestyle’owy larping?
Pewnie znasz ten widok. Niedzielne popołudnie w miejskim parku, a jeden ze spacerowiczów wygląda tak, jakby za moment miał zdobyć K2 w pełnej zamieci. Membrana GORE-TEX, buty trailowe za tysiąc złotych i specjalistyczna kurtka mają pomóc mu pokonać największe wyzwanie tej wyprawy, czyli kałużę na drodze po matcha latte.
Zanim uznasz to za komiczny przejaw miejskiego snobizmu, spójrz na to jak strateg. To nie jest przypadek, lecz lifestyle’owy larping (Live Action Role-Playing). Jest to trend, w którym konsumenci kupują produkty nie ze względu na ich pierwotne zastosowanie, ale dlatego, że stają się one rekwizytami w rolach odgrywanych przed samymi sobą i swoim otoczeniem. Dziś to jeden z najpotężniejszych mechanizmów napędzających współczesny e-commerce.
Marka jako kostium. Dlaczego kupujemy określony styl życia?
Słowo „larp”, które przez lata kojarzyło się z fanami fantasy wcielającymi się w postać elfa czy rycerza, weszło do języka biznesu. W kontekście konsumpcji oznacza odgrywanie roli, przybieranie tożsamości i sygnalizowanie stylu życia.
Słynny socjolog Erving Goffman już w połowie XX wieku zauważył, że całe nasze życie społeczne przypomina teatr. Wszyscy jesteśmy aktorami występującymi na „scenie”, a przedmioty, którymi się otaczamy, pełnią funkcję kostiumów i rekwizytów. Współczesny konsument rzadko kieruje się wyłącznie praktyczną funkcjonalnością. On kupuje „bilet wstępu” do świata, z którym chce się utożsamiać, oraz przedmioty pozwalające mu odgrywać wybraną rolę każdego dnia.
Jak zauważał socjolog Zygmunt Bauman, w naszej „płynnej nowoczesności” tożsamość przestała być dana raz na zawsze. Zmieniamy ją w zależności od sytuacji, nastroju i trendów. W środku tygodnia możemy być skrupulatnym analitykiem finansowym, w piątek wieczorem miejskim biegaczem, a w niedzielę brytyjskim dziedzicem przemierzającym park w woskowanej kurtce.

Psychologia larpingu: jak mózg i emocje wyciągają pieniądze z portfeli?
Dlaczego tak chętnie sięgamy po rekwizyty pasujące do życia, którego na co dzień nie prowadzimy? Odpowiedzi dostarczają psychologia poznawcza, potrzeba przynależności i mechanizmy związane z budowaniem własnej tożsamości.
1. Trend Countryside a biologia naśladownictwa (Neurony lustrzane)
Wystarczy spojrzeć na powracający fenomen marek takich jak Barbour czy Hunter, połączony z zalewem estetyki escape to the countryside na TikToku i Instagramie. Mieszkaniec 50-metrowego mieszkania w centrum Warszawy kupuje woskowaną kurtkę skrojoną pod polowania w deszczowej Szkocji i ciężkie gumowce za niespełna tysiąc złotych. Po co? Żeby podczas spaceru w Parku Kabackim czy wypadu na grzyby poczuć się jak na brytyjskiej prowincji.
Odpowiadają za to neurony lustrzane (odkryte przez zespół Giacomo Rizzolattiego), czyli komórki odpowiedzialne za mimowolne naśladowanie. Gdy konsument widzi w sieci dopracowane kadry z wiejskiej posiadłości, jego mózg zaczyna bezwiednie wyobrażać sobie siebie w podobnym otoczeniu. Powstaje natychmiastowa potrzeba posiadania tych samych rekwizytów, napędzana wyrzutem dopaminy na myśl o obietnicy spokoju, statusu i ucieczki od cyfryzacji.
2. Run Cluby a przedmioty jako rozszerzenie „ja” (The Extended Self)
W centrum miasta bieganie coraz rzadziej jest cichym i indywidualnym sportem. Staje się społecznym rytuałem z własnym dress codem, zestawem symboli i obowiązkowym przystankiem na kawę. Dołączenie do Run Clubu, zakup nowego stroju, butów Hoka i zegarka Garmin pomaga nie tylko trenować, lecz także poczuć się częścią określonej społeczności.
Jak wykazał badacz marketingu Russell Belk, kupowane przedmioty stają się bezpośrednim przedłużeniem naszej tożsamości (The Extended Self). Zegarek Garmin czy specjalistyczne buty nie tylko wspierają trening. Wysyłają czytelny sygnał do otoczenia i własnego mózgu: „Jestem sportowcem, dbam o siebie, należę do społeczności healthy & fit”.
3. Górskie wędrówki a skrót do tożsamości (Symbolic Self-Completion)
Dzisiejszy „górski hiking” rzadko wynika z cichej potrzeby odcięcia się od świata. Głównym celem wyjścia na szlak stało się udokumentowanie wyczynu w mediach społecznościowych. Profesjonalna kurtka, techniczne spodnie i zaawansowany zegarek pomagają wyglądać jak doświadczony wspinacz, nawet jeśli zdobywany szczyt ma łagodne podejście i schronisko serwujące szarlotkę.
Zjawisko to precyzyjnie tłumaczy Teoria Symbolicznego Dopełniania Tożsamości (Symbolic Self-Completion Theory Wicklunda i Gollwitzera). Badacze udowodnili, że gdy człowiek stawia pierwsze kroki w nowej roli i czuje wewnętrzną niepewność (jest amatorem na szlaku czy nowicjuszem w bieganiu), ma znacznie silniejszą potrzebę obwieszania się zewnętrznymi symbolami tej roli. Prawdziwy weteran górskich wypraw wyjdzie na szlak w znoszonych butach. Amator potrzebuje najnowszego zestawu od stóp do głów, by za pomocą rekwizytów „dokończyć” swoją tożsamość. Zbudowanie pasji wymaga lat poświęceń. Zbudowanie wizerunku pasjonaty wymaga jednego kliknięcia „Kup teraz”.
Case Study: jak Salomon zarobił 2 miliardy dolarów na trendzie Gorpcore?
Najlepszym dowodem na to, że lifestyle’owy larping przynosi realne miliardy, są wyniki finansowe marki Salomon.
Przez dekady francuski gigant kojarzył się niemal wyłącznie ze specjalistycznym sprzętem narciarskim i ciężkimi butami do wspinaczki. Jednak zjawisko Gorpcore, czyli przeniesienie odzieży technicznej i outdoorowej na ulice metropolii, zmieniło model biznesowy marki .
Wypuszczenie modeli takich jak kultowy Salomon XT-6 trafiło w dziesiątkę. But zaprojektowany z myślą o biegaczach ultradystansowych na trudnych górskich szlakach stał się stałym elementem stylizacji w Warszawie, Nowym Jorku czy Paryżu. Miejscy konsumenci nie musieli biegać po górskich graniach. Wystarczyło, że chcieli wyglądać jak poszukiwacze przygód gotowi na każde warunki.
Liczby mówią same za siebie. Marka Salomon przekroczyła barierę 2 miliardów dolarów rocznego przychodu, notując dynamiczne wzrosty rok do roku. Kategoria Softgoods (obuwie i odzież miejsko-outdoorowa) przestała być dodatkiem i stała się głównym silnikiem firmy, generując ponad 70% przychodów całego segmentu w grupie Amer Sports.
Salomon przestał sprzedawać specyfikację techniczną. Zaczął sprzedawać rekwizyt tożsamościowy.

Checklista dla lidera rynku. Jak tworzyć produkty, które stają się rekwizytami stylu życia?
Co to oznacza dla Twojego biznesu, niezależnie od tego, czy sprzedajesz odzież, suplementy, ziarna kawy czy oprogramowanie B2B? Jeśli Twoja komunikacja wciąż opiera się wyłącznie na cechach produktu („100% arabiki”, „membrana 20 000”, „15 funkcji w systemie”), przegrywasz rywalizację o emocje i marżę.
Oto trzy zasady, które warto przejąć od liderów lifestyle’owego larpingu:
- Stwórz czytelny kod wizualny (Rekwizyt)
Twój produkt musi być natychmiast rozpoznawalny w środowisku klienta. Gdy go nosi, trzyma w ręku lub pokazuje na zdjęciu, otoczenie musi od razu wiedzieć, jaką rolę właśnie odgrywa.
- Sprzedawaj skrót do tożsamości
Pamiętaj o teorii symbolicznego dopełniania. Twój klient chce czuć się kimś wyjątkowym tu i teraz. Spraw, by Twój produkt był najkrótszą drogą do poczucia, że staje się wersją samego siebie, którą zawsze chciał być.
- Pokazuj walutę społeczną, nie sam produkt
W kreacjach wideo i na zdjęciach nie pokazuj przedmiotu w próżni. Pokazuj emocje związane z jego używaniem: skupienie, przynależność do elitarnej grupy, prestiż lub spokój. Daj neuronom lustrzanym klienta gotowy scenariusz do odegrania.
Kupujemy symbole, ale pragniemy prawdziwych doświadczeń
Żebyśmy mieli jasność, lifestyle’owy larping nie jest powodem do kpin ani przejawem głupoty konsumentów. To fundamentalny mechanizm socjologiczny znany od zarania dziejów.
Już pod koniec XIX wieku socjolog Thorstein Veblen pisał o zjawisku pokazowej konsumpcji (conspicuous consumption). Od wieków używaliśmy symboli i rekwizytów, aby sygnalizować przynależność do grupy, akcentować status czy budować własną tożsamość. Zakup ultralekkiej kurtki na niedzielny spacer to po prostu nowoczesna, zdigitalizowana forma tego samego, głęboko ludzkiego rytuału.
Warto jednak pamiętać o jednym. Rekwizyt jest jedynie tłem dla sceny. Prawdziwa wartość pojawia się wtedy, gdy za estetyką idzie autentyczne doświadczenie. Markowe buty nie przebiegną za nas ani jednego kilometra, a techniczna kurtka nie zastąpi zapachu lasu. Jako stratedzy i marketerzy powinniśmy projektować komunikację tak, aby pokazywać ludziom, jak produkt może wspierać styl życia, do którego aspirują, ale jednocześnie przypominać im o czystej radości z samego działania.
Czy Twój biznes dostarcza rekwizyty do życia konsumenta?
Współczesny konsument nie szuka kolejnych rzeczy, które po prostu działają. Szuka scenografii do własnego życia i obietnicy, że z Twoim produktem stanie się ciekawszy i bardziej spełniony w roli, którą właśnie postanowił zagrać.
Spójrz na swoją ofertę, nagłówki i kampanie reklamowe: Czy sprzedajesz ludziom po prostu zwykłe przedmioty, które lądują na dnie szafy… czy dostarczasz im rekwizyty, bez których nie będą w stanie zagrać roli swojego życia?
Bibliografia:
- Goffman, E. (1959) – The Presentation of Self in Everyday Life. Anchor Books (koncepcja teatru życia codziennego i odgrywania ról).
- Belk, R. W. (1988) – Possessions and the Extended Self. Journal of Consumer Research (teoria przedmiotów jako przedłużenia tożsamości).
- Wicklund, R. A., & Gollwitzer, P. M. (1982) – Symbolic Self-Completion. Lawrence Erlbaum Associates (kompensowanie braku doświadczenia w danej roli zakupem zewnętrznych symboli).
- Bauman, Z. (2000) – Liquid Modernity. Polity Press (koncepcja płynnej tożsamości).
- Lindstrom, M. (2008) – Zakupologia (Buyology). Wydawnictwo Znak (badania Giacomo Rizzolattiego nad neuronami lustrzanymi w marketingu).
- Veblen, T. (1899) – The Theory of the Leisure Class. MacMillan (klasyczna teoria pokazowej konsumpcji).
- Amer Sports (2025/2026) – Annual Financial Reports (dane finansowe marki Salomon, segmentu Softgoods oraz wpływu trendu Gorpcore).